AMERYKOMANIA- O FASCYNACJI USA

Ten tekst możecie znaleźć także na moim drugim blogu o podróżach. Enjoy!




Wielu przedstawicieli  dzieci i młodzieży w pewnym momencie zaczyna fascynować się USA. U mnie nastąpiło to także,  aczkolwiek dopiero około szesnastki.

Nigdy wcześniej szczególnie nie interesowałam się filmami ani resztą kultury amerykańskiej, ale mniej więcej kończąc gimnazjum i idąc do szkoły średniej pokojarzyłam fakt że fascynuję się daną aktorką, danym muzykiem, danymi ludźmi – i oni wszyscy mówią po angielsku, przeważnie są Amerykanami. Wiadomo, w mediach najszerzej udostępniane jest to co powiązane z Hollywood, L.A. więc i szanse że natrafisz na kogoś stamtąd kto Cię jakoś zainteresuje są spore. Nieraz pragnęłam mówić i myśleć w tym samym języku co te osoby! Zobaczyć na własne oczy jak mieszka się w ich kraju.

Dostęp do internetu miałam właśnie od szesnastego roku życia, więc od razu zaczęłam wirtualne wędrówki po Stanach za pomocą Google Street View. W ruch poszedł też istniejący wówczas od trzech lat, ale  i tak pełen tego co mnie interesowało, YouTube. Mnóstwo filmików typu ‘’I fake 10 American accents”. Słuchałam muzyki z tekstami. W ogóle sam fakt dostępności tekstów większości utworów był dla mnie luksusem i dobrodziejstwem nie do ocenienia. Może rówieśników którzy wcześniej mieli dostęp do internetu, powszechnego u nas koło 2005-2006 roku, to tak nie ruszało. Mnie tak! Można powiedzieć że wykorzystywałam bardzo pożytecznie świeżo nabyty dostęp do niego. Czułam niesamowity głód nauczenia się jeszcze więcej, mówienia jeszcze lepiej w tym języku (American English) i choć wirtualnego zwiedzenia Ameryki. Wtedy podskoczyła moja znajomość angielskiego i zadecydowała się moja przyszłość. Za to doceniam tę moją ówczesną amerykomanię.

Dziś nie mogę się nadziwić temu. USA- oczywiście, trzeba kiedyś pojechać, ale trzeba także zwiedzić tyle innych krajów. A wtedy- to obsesja jakaś była! Współczuję tym którzy musieli tego słuchać.
Wiem jednak że gdyby nie nadeszła ta obsesja to nie robiłabym dziś tego co robię. Prawdopodobnie nie miałabym takiej motywacji żeby wyuczyć się porządnie ‘inglisza’- skoro przez sześć lat podstawówki i trzy lata gimnazjum mnie nie pociągał. Aczkolwiek kto wie, może wtedy wybrałabym tą skandynawistykę nad którą myślałam w gimnazjum? No, nie wiem. W każdym razie amerykomania w pełnym rozkwicie trwała u mnie przez trzy lata, potem nadeszła łagodniejsza amerykofilia, ciągnąca się przez kolejne dwa a potem już nic szczególnego do tego kraju nie czułam:)

Teraz czasem spotykam objawy amerykomanii u młodzieży z którą mam kontakt. Zawsze im opowiadam jak to u mnie było, podsuwam im info o konkursach wiedzy na temat USA, i obserwuję że najczęściej ta fascynacja wiąże się z szybkim szybowaniem w górę poziomu angielskiego- bo pojawia się motywacja do nauki, poszukiwania partnera do konwersacji czy samodzielnej nauki. Ogólnie dużo plusów.


A Wy, mieliście lub miewacie okresy amerykomanii?



Komentarze